Są osoby, które przez lata używają jednych perfum. Kupują kolejny flakon, zanim poprzedni zdąży się skończyć, i właściwie nie czują potrzeby szukania czegoś nowego. Są też takie, które rano otwierają szafkę i wybierają zapach dokładnie tak samo jak ubrania – zależnie od pogody, nastroju, planów na wieczór albo zwyczajnej ochoty.
Oba podejścia mają sens.
Zapach jak element stylu. Dlaczego perfumy mówią o nas więcej, niż myślimy?

Są osoby, które przez lata używają jednych perfum. Kupują kolejny flakon, zanim poprzedni zdąży się skończyć, i właściwie nie czują potrzeby szukania czegoś nowego. Są też takie, które rano otwierają szafkę i wybierają zapach dokładnie tak samo jak ubrania – zależnie od pogody, nastroju, planów na wieczór albo zwyczajnej ochoty.
Oba podejścia mają sens.
Bo perfumy już dawno przestały być wyłącznie czymś, czego używamy po porannym prysznicu. Dla wielu osób są takim samym elementem stylu jak biżuteria, zegarek, buty czy torebka. Z tą różnicą, że zapachu nie widać.
I może właśnie dlatego potrafi robić tak duże wrażenie.
Zapamiętujemy ludzi po zapachu
Chyba każdy zna ten moment.
Mijamy kogoś na ulicy albo wchodzimy do windy i nagle czujemy znajomy zapach. Czasem wystarczy sekunda, żeby przypomniała nam się konkretna osoba, miejsce albo wydarzenie sprzed kilku lat.
Z ubraniami raczej tak nie mamy.
Mało kto poczuje zapach bawełnianej koszuli i pomyśli o wakacjach w 2018 roku. Z perfumami potrafi wydarzyć się to natychmiast.
Węch jest bardzo mocno związany z pamięcią i emocjami. Dlatego niektóre zapachy zostają z nami na długo, nawet jeśli sami nie potrafimy dokładnie powiedzieć dlaczego.
Czasem są to perfumy pierwszego chłopaka. Czasem zapach używany przez mamę. Innym razem hotel, wakacje albo konkretne lato.
Po latach wystarczy podobna nuta i wspomnienie wraca.
Jeden zapach na całe życie? Niekoniecznie
Kiedyś bardzo popularne było określenie „signature scent”, czyli zapach będący swego rodzaju wizytówką danej osoby.
Pomysł jest piękny. Wchodzisz do pomieszczenia i bliscy od razu wiedzą, że to Ty.
Tyle że nasze życie nie jest przez cały rok takie samo.
Inaczej ubieramy się w sierpniu, inaczej w grudniu. Innego makijażu potrzebujemy na zwykły dzień w pracy, a innego przed wieczornym wyjściem. Z perfumami można postępować dokładnie tak samo.
Latem ciężka wanilia, tytoń albo bardzo słodkie nuty mogą szybko stać się męczące. Wtedy znacznie przyjemniejsze okazują się cytrusy, kwiaty, zielone akordy albo coś lekko owocowego.
W chłodny listopadowy wieczór sytuacja potrafi się odwrócić. Zapach, który w lipcu był zdecydowanie za mocny, nagle zaczyna pasować idealnie.
Nie ma więc nic dziwnego w posiadaniu kilku flakonów i zmienianiu ich w ciągu roku.
Perfumy też można dopasować do ubrań
Brzmi trochę przesadnie, dopóki nie spróbuje się tego świadomie.
Wyobraźmy sobie prostą letnią stylizację: biała koszula, jeansy, delikatna biżuteria i sandały. Bardzo ciężkie, wieczorowe perfumy mogą być tutaj równie zaskakujące jak zimowe kozaki.
Świeży zapach z bergamotką, kwiatami albo delikatnym piżmem prawdopodobnie będzie współgrał z całością znacznie lepiej.
A teraz zupełnie inna sytuacja.
Wieczór. Czarna sukienka, elegancka restauracja, mocniejsza biżuteria.
Tutaj można pozwolić sobie na coś bardziej zdecydowanego: wanilię, ambrę, różę, wiśnię, przyprawy czy nuty drzewne.
Oczywiście nie istnieje policja perfumeryjna i nikt nie zabroni używać ciężkiego orientalnego zapachu na plaży. Chodzi raczej o efekt, jaki chcemy uzyskać.
Tak samo jak przy ubraniach.
Najdroższe nie zawsze oznacza najlepsze dla Ciebie
Rynek perfum bardzo się zmienił.
Obok zapachów, które znamy od lat, pojawiły się setki nowych marek, kompozycji niszowych, kolekcji ekskluzywnych i premier pojawiających się praktycznie co chwilę. Ceny również potrafią być imponujące.
Łatwo więc dojść do wniosku, że im droższy flakon, tym lepiej będziemy pachnieć.
Na szczęście perfumy tak nie działają.
Można zakochać się w zapachu kosztującym stosunkowo niewiele i kompletnie nie polubić kompozycji za kilka tysięcy złotych.
Cena nie mówi naszemu nosowi, co ma mu się podobać.
Właśnie dlatego szukanie własnego zapachu jest ciekawsze niż kupowanie tego, co aktualnie znajduje się na pierwszym miejscu internetowego rankingu.
Nie oceniaj perfum po pierwszym psiknięciu
To jeden z błędów, który naprawdę łatwo popełnić.
W perfumerii psikamy zapach na papier, przykładamy do nosa i po kilku sekundach zapada decyzja: tak albo nie.
Tymczasem perfumy potrzebują czasu.
Ich pierwsze minuty mogą mieć niewiele wspólnego z tym, jak będą pachniały po godzinie. Początkowe cytrusy znikają, pojawiają się kwiaty, później drewno, piżmo albo wanilia. Czasem zapach, który na początku wydawał się przeciętny, po kilkudziesięciu minutach zaczyna robić świetne wrażenie.
Bywa też dokładnie odwrotnie.
Dlatego najlepiej sprawdzać perfumy na własnej skórze i po prostu z nimi trochę pochodzić.
Nie przez pięć minut.
Przez kilka godzin.
Dopiero wtedy wiemy, czy rzeczywiście chcemy czuć je na sobie przez cały dzień.
Internet zmienił sposób, w jaki szukamy perfum
Jeszcze kilkanaście lat temu wybór zapachu wyglądał zazwyczaj podobnie. Wizyta w perfumerii, kilka papierowych pasków, kilkanaście minut testowania i zakup.
Dziś bardzo często zaczynamy zupełnie gdzie indziej.
Od telefonu.
Czytamy recenzje, sprawdzamy nuty, oglądamy filmy, porównujemy ceny i poznajemy zapach, zanim w ogóle pojawi się na naszej skórze.
Ma to sporą zaletę: możemy znacznie lepiej przygotować się do zakupu.
Jeżeli wiemy już, że uwielbiamy bergamotkę, różę albo wanilię, łatwiej szukać kolejnych kompozycji zawierających podobne nuty. Można też spokojnie przejrzeć ofertę sklepów specjalizujących się w zapachach, takich jak Pandasklep.com, i porównać różne propozycje bez biegania pomiędzy półkami.
Internet nie zastąpi własnego nosa, ale bardzo dobrze pomaga zawęzić wybór.
Zapach powinien przede wszystkim podobać się Tobie
To chyba najprostsza zasada, a jednocześnie najłatwiej o niej zapomnieć.
Perfumy mają ogromny potencjał do zbierania komplementów. Kiedy ktoś mówi „ale ładnie pachniesz”, trudno się nie uśmiechnąć.
Nie warto jednak budować całej swojej kolekcji wyłącznie na tym, co podoba się innym.
To Ty będziesz czuła ten zapach rano podczas jazdy samochodem. Ty spędzisz z nim osiem godzin w pracy. Ty poczujesz go wieczorem na szaliku albo swetrze.
Dlatego najważniejsza opinia jest bardzo blisko.
Twojego własnego nosa.
Moda się zmienia. Rankingi zmieniają się jeszcze szybciej. Co sezon pojawiają się nowe zapachy, które przez kilka miesięcy są wszędzie, a później ustępują miejsca kolejnym.
Dobry zapach nie musi być jednak najnowszy.
Jeżeli pasuje do Ciebie, dobrze się w nim czujesz i po kilku miesiącach nadal masz ochotę po niego sięgać, prawdopodobnie znalazłaś coś znacznie cenniejszego niż kolejny perfumeryjny trend.
Znalazłaś swój zapach.
Artykuł zewnętrzny.






